wtorek, 25 września 2012

13. Ucieczka na Lwią Ziemię.






Kovu już długo nie wychodził na granicę Lwiej Ziemi, ale nie dość. Skoro już stawał się nastolatkiem to chciał się pobawić z przyjaciółką póki jest na to czas. Bardzo tęsknił za księżniczką, a ona za nim. Postanowił uciec na Lwią Ziemię, ale przeszkodził mu Nuka. - Dokąd to się pan wybiera? - Donikąd! Czy ty jak zwykle musisz się interesować tym co ja robię?!! - krzyknął. - Nie.. - odparł jego starszy brat, któremu zrobiło się głupio i poszedł. Przebiegał przez kłodę i się potknął. Krokodyle już miały do niego podpływać jednak zobaczyły, że to Kovu, który miał złą opinię u gadów i wolały mu nie stawać na drodze, bo całkiem niedawno jednemu z nich przygniótł pysk. Tak czy siak wiedziały, że kiedyś się zemszczą. Właśnie kiedy dotarł na Lwią Ziemię ujrzał Kiare. Lwica na początku nie ufała Kovu, ale pół godziny później bawili się w najlepsze. W końcu lwiątko spojrzało w oczy księżniczki i powiedział. - Kocham Cię! Jesteś najpiękniejszą lwicą jaką kiedykolwiek widziałem! - Kiara zarumieniła się, ale dała Kovu liza w policzek. Nagle Kovu wepchnął Kiare do błota, a ona jego obydwoje byli cali brudni. Mimo to chlapali się w błocie jak małe lwiątka kilka dobrych godzin. TYMCZASEM Zira się już zaczęła zastanawiać gdzie poszedł jej syn. Przypatrzyła się Nuce. - Hm.. Masz coś z tym wspólnego? - pokiwał głową, że nie. Chociaż tak naprawdę to była jego wina, bo nie upilnował Kovu. NA LWIEJ ZIEMI - Jejku, ale się zabrudziliśmy! - powiedziała wesoło Kiara. - No! - odpowiedział wesoło lew z grzywką i wrzucił przyjaciółkę z powrotem do błota. Obydwoje wybuchnęli zgodnym śmiechem. Nie zauważyli jak się znaleźli nad wodopojem podczas zabawy w berka. Skoczyli do wody i zaczęli w niej pływać. Po chwili wyszli, a Kovu zobaczył z daleka Zire. Przerwał śmiech, a Kiara już się śmiała tak na siłę. Położyła się przy wodzie, a przyjaciel popatrzył na nią zdziwiony. Kiedy wytłumaczył, że Zira tutaj idzie nie było im już tak do śmiechu. Wskoczyli w krzew aż tu nagle pojawił się Simba. Zobaczył Zire i od razu zaczął się z nią kłócić. Kiara odetchnęła z ulgą i wybiegła zza krzaków za nią Kovu. - KIARA!! - krzyknął Simba i pociągnął przyjaciela córki. - Tato, zostaw go! 
- Tak, zostawię! Najpierw go zaniosę na Złą Ziemię! - Kovu miał zaczął płakać kiedy król to powiedział. Przecież Zira by go chyba zabiła na miejscu gdyby się dowiedziała, że przebywał z Kiarą! Simba najpierw rzucił nim o kamień i go ciągnął mocno za ogon. Kiara szła za Simbą. - Tato nie możesz tak traktować mojego przyjaciela, Mufasa tak nie traktował Nali, prawda?! - Bo ona nie była wyrzutkiem. - wymamrotał Simba. Jego córka się nie poddawała i wciąż szła za nim. W końcu się rozpędził i ją zgubił, na Złej Ziemi spotkał Zire powiedział jej, że Kovu uciekł do Kiary, ale ona mu nie uwierzyła, bo myślała, że jej syn jest zły. Dlatego znowu mu się upiekło i od tej pory przysiągł sobie, ze nigdy nie będzie się próbował zaprzyjaźnić z Kiarą. 

piątek, 7 września 2012

12. Ojciec




Rano poszedł się napić wody. Od razu od tyłu skoczyła na niego Zira. Jednak on zrobił unik i spadła do wody. Kovu uśmiechnął się szyderczo. Teraz wiedział, że jest  najlepszy. Jego matka nie wracała z wody. Bał się o nią szczególnie, dlatego bo mogła mieć spotkanie z krokodylem. Tylko odważne lwy piją z tej wody, a był nim Kovu. Nie bał się od kiedy przed nimi uciekł razem z Kiarą - królewską córką. Przyjął godną postawę i z uśmiechem wszedł do wody. Zira była przygnieciona ogonem i zaczynała tonąć. Lewek po prostu podpłynął do krokodyla tak powoli jakby mu nie zależało. Matka coś mamrotała, ale nie było słychać co takiego. Krokodyl go zobaczył i popatrzył przerażony. - Bu! - zrobił Kovu, a gad tylko uderzył go ogonem i uciekł. Zira właśnie wybiegła jak najszybciej z wody, a lwiątko się otrzęsło z wody. Była szczęśliwa, że przeżyła. - To ja cię uratowałem, mamo ten krokodyl nie poszedł sobie tak sam z siebie.. Kto wie.. gdybym był taki jak Nuka.. pewnie bym zginął razem z Tobą! - odpowiedział i dumnie. - Tak! To ja Cię tego nauczyłam! Jestem najlepsza. Ha ha ha! W tym tempie szybko pokonamy Simbę.. - stwierdziła, a Kovu popatrzył na nią miną jak by w ten sposób chciał jej oznajmić, że to nieprawda, że on sam. Jeśli chodzi o wiek naszego bohatera, Kovu miał już 8 miesięcy. Był sprawnym lwem i prawie nastolatkiem. Właśnie miała się odbyć jego ostatnia lekcja polowania. Tym razem miał upolować coś sam. Cały dzień polował bez skutecznie. Położył się w cieniu drzewa patrząc z daleka na Lwią Skałę. Kiedy się obudził była już piękna i ciemna noc. Ptaki ćwierkotały i podmuchiwał zimny wiatr. Nagle zza krzaków wyłaniała się pewna postać. Wyglądała na dziką, bezlitosną bestie. Kovu wysunął pazury i zawarczał. Oddalił się. Jednak lew przysuwał się bliżej jego. Ryknął głośno. Tuż za nim była Vitani krzyknęła - Dość! Kovu nie bój się, to jest nasz tata nazywa się Babu. ( W suahili Baba oznacza ojciec.) Lwiątko całe drgało. - I to jest niby mój syn, chyba mnie w Simbę robicie! - zażartował, ale żadne nie zrozumiało dowcipu. - Niestety.. to mój brat i twój syn urodził się godzinę po mnie. Zwie się Kovu. - odpowiedziała, a brązowe lwiątko wyprostowało się z dumą, a Babu się zrobiło głupio. Ojciec tego rodzeństwa był brązowy - niewiele jaśniejszy od syna miał tego samego koloru grzywkę co jego syn i różowy nos jak Vitani, ale nie kształt, bo ona odziedziczyła kształt po Zirze. Kolor oczu miał trochę zielony i trochę niebieski. Inaczej mówiąc turkusowy. Było wyraźnie widać, że ma czarne obwódki wokół oczu tak jak jego dzieci. Kovu przypomniało się, że miał wrócić w nocy ze zdobyczą i powiedział o tym ojcu. Ten zaś gdzieś pobiegł i kazał na siebie czekać. Wrócił gdzieś tak po dziesięciu minutach trzymając w pysku dużego sokoła. Nie pytał już ojca skąd go wziął po prostu szedł. W stronę Złej Ziemi. Vitani pożegnała się z tatą i pobiegła za bratem, faktycznie było już dość późno. Położyła się na małej skałce obok Dotty i Nuki. Tymczasem Zira była szczęśliwa, że jej syn coś upolował. Chociaż przyjrzała się bardziej w stronę ptaka. - Nie!! Mój sokół.. To znaczy, że... spotkałeś się z tym Babu?! - krzyknęła rozdzierając gardło i budząc stado. - Oj.. Kovu będzie miał kłopoty.. - szepnęła lwica do lwicy. Niektóre lwice znały Zire od dzieciństwa i wiedziały już o co chodzi. - To był mój przyjaciel jedyny przyjaciel kiedy byłam trochę młodsza od Ciebie i Vitani. Później spotkałam Babu. Był moim najlepszym przyjacielem całe dzieciństwo. Później spotkałam Skazę. Kilka miesięcy później urodził nam się Nuka. Schowałam go w norze. Czasem z niej odlatywał aby coś upolować. Pamiętam go od małego jajka.. znalazłam  porzucone gniazdo.. inne jajka były roztrzaskane. Na moich oczach wykluł się. Byłam dla niego jak matka. Później zaszłam w ciążę z Babu. Skaza o tym wiedział. Był zły, ale mu się spodobałeś i wyznaczył cię na króla zamiast Nuki. Następnego dnia został zabity. Powiedziałam Babu aby zaopiekował się nim. Zamieszkali na granicy Lwiej Ziemi i od tamtej pory odwiedziłam go tylko dwa razy! - wytłumaczyła i rozpłakała się.. - Babu mówił, że go zabije, ale.. myślałam, że żartował!! Masz się z nim nie spotykać! NIGDY! - od tej pory Kovu nigdy nie widział ojca na oczy, a Vitani go rzadko odwiedzała.
Wiem, że trochę długa ta notka, ale się napracowałam i mam nadzieje, że przeczytasz. :)
Nagrody od Ani5217:
Bardzo ładne rysunki. :) Możecie ten ostatni obrazek wkleić na swojego bloga. (Jak chcecie.)