piątek, 7 września 2012

12. Ojciec




Rano poszedł się napić wody. Od razu od tyłu skoczyła na niego Zira. Jednak on zrobił unik i spadła do wody. Kovu uśmiechnął się szyderczo. Teraz wiedział, że jest  najlepszy. Jego matka nie wracała z wody. Bał się o nią szczególnie, dlatego bo mogła mieć spotkanie z krokodylem. Tylko odważne lwy piją z tej wody, a był nim Kovu. Nie bał się od kiedy przed nimi uciekł razem z Kiarą - królewską córką. Przyjął godną postawę i z uśmiechem wszedł do wody. Zira była przygnieciona ogonem i zaczynała tonąć. Lewek po prostu podpłynął do krokodyla tak powoli jakby mu nie zależało. Matka coś mamrotała, ale nie było słychać co takiego. Krokodyl go zobaczył i popatrzył przerażony. - Bu! - zrobił Kovu, a gad tylko uderzył go ogonem i uciekł. Zira właśnie wybiegła jak najszybciej z wody, a lwiątko się otrzęsło z wody. Była szczęśliwa, że przeżyła. - To ja cię uratowałem, mamo ten krokodyl nie poszedł sobie tak sam z siebie.. Kto wie.. gdybym był taki jak Nuka.. pewnie bym zginął razem z Tobą! - odpowiedział i dumnie. - Tak! To ja Cię tego nauczyłam! Jestem najlepsza. Ha ha ha! W tym tempie szybko pokonamy Simbę.. - stwierdziła, a Kovu popatrzył na nią miną jak by w ten sposób chciał jej oznajmić, że to nieprawda, że on sam. Jeśli chodzi o wiek naszego bohatera, Kovu miał już 8 miesięcy. Był sprawnym lwem i prawie nastolatkiem. Właśnie miała się odbyć jego ostatnia lekcja polowania. Tym razem miał upolować coś sam. Cały dzień polował bez skutecznie. Położył się w cieniu drzewa patrząc z daleka na Lwią Skałę. Kiedy się obudził była już piękna i ciemna noc. Ptaki ćwierkotały i podmuchiwał zimny wiatr. Nagle zza krzaków wyłaniała się pewna postać. Wyglądała na dziką, bezlitosną bestie. Kovu wysunął pazury i zawarczał. Oddalił się. Jednak lew przysuwał się bliżej jego. Ryknął głośno. Tuż za nim była Vitani krzyknęła - Dość! Kovu nie bój się, to jest nasz tata nazywa się Babu. ( W suahili Baba oznacza ojciec.) Lwiątko całe drgało. - I to jest niby mój syn, chyba mnie w Simbę robicie! - zażartował, ale żadne nie zrozumiało dowcipu. - Niestety.. to mój brat i twój syn urodził się godzinę po mnie. Zwie się Kovu. - odpowiedziała, a brązowe lwiątko wyprostowało się z dumą, a Babu się zrobiło głupio. Ojciec tego rodzeństwa był brązowy - niewiele jaśniejszy od syna miał tego samego koloru grzywkę co jego syn i różowy nos jak Vitani, ale nie kształt, bo ona odziedziczyła kształt po Zirze. Kolor oczu miał trochę zielony i trochę niebieski. Inaczej mówiąc turkusowy. Było wyraźnie widać, że ma czarne obwódki wokół oczu tak jak jego dzieci. Kovu przypomniało się, że miał wrócić w nocy ze zdobyczą i powiedział o tym ojcu. Ten zaś gdzieś pobiegł i kazał na siebie czekać. Wrócił gdzieś tak po dziesięciu minutach trzymając w pysku dużego sokoła. Nie pytał już ojca skąd go wziął po prostu szedł. W stronę Złej Ziemi. Vitani pożegnała się z tatą i pobiegła za bratem, faktycznie było już dość późno. Położyła się na małej skałce obok Dotty i Nuki. Tymczasem Zira była szczęśliwa, że jej syn coś upolował. Chociaż przyjrzała się bardziej w stronę ptaka. - Nie!! Mój sokół.. To znaczy, że... spotkałeś się z tym Babu?! - krzyknęła rozdzierając gardło i budząc stado. - Oj.. Kovu będzie miał kłopoty.. - szepnęła lwica do lwicy. Niektóre lwice znały Zire od dzieciństwa i wiedziały już o co chodzi. - To był mój przyjaciel jedyny przyjaciel kiedy byłam trochę młodsza od Ciebie i Vitani. Później spotkałam Babu. Był moim najlepszym przyjacielem całe dzieciństwo. Później spotkałam Skazę. Kilka miesięcy później urodził nam się Nuka. Schowałam go w norze. Czasem z niej odlatywał aby coś upolować. Pamiętam go od małego jajka.. znalazłam  porzucone gniazdo.. inne jajka były roztrzaskane. Na moich oczach wykluł się. Byłam dla niego jak matka. Później zaszłam w ciążę z Babu. Skaza o tym wiedział. Był zły, ale mu się spodobałeś i wyznaczył cię na króla zamiast Nuki. Następnego dnia został zabity. Powiedziałam Babu aby zaopiekował się nim. Zamieszkali na granicy Lwiej Ziemi i od tamtej pory odwiedziłam go tylko dwa razy! - wytłumaczyła i rozpłakała się.. - Babu mówił, że go zabije, ale.. myślałam, że żartował!! Masz się z nim nie spotykać! NIGDY! - od tej pory Kovu nigdy nie widział ojca na oczy, a Vitani go rzadko odwiedzała.
Wiem, że trochę długa ta notka, ale się napracowałam i mam nadzieje, że przeczytasz. :)
Nagrody od Ani5217:
Bardzo ładne rysunki. :) Możecie ten ostatni obrazek wkleić na swojego bloga. (Jak chcecie.)

2 komentarze:

  1. Wkleiłam ten obrazek na mojego bloga. ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Kovu'ego w skali od 0/1000
    ja daję 100-/1000%

    OdpowiedzUsuń