sobota, 1 grudnia 2012

Przepraszam



Chciałabym przeprosić,a w szczególności Afre.Za to,że jej zrobiłam awanturę na blogu i za to,że się pod nią podszywałam.Bardzo przepraszam,to były takie niewinne żarty.Chciałabym wrócić do wspólnego pisania z tobą,zgoda?

wtorek, 13 listopada 2012

14. Pierwsze nastoletnie "objawy"..


Rano Kovu wstał wcześniej niż zwykle, bo strasznie chciało mu się pić. Wyruszył i nieopodal Lwiej Ziemi znalazł strumyk wody. Napił się z niego bardzo łapczywie. Obok strumyka było, małe źródełko, ale nie na tyle aby nie można było się w nim przejrzeć. Kovu przyjrzał się uważnie i zobaczył siebie, ale trochę innego. Na głowie miał ciemnobrązowe włosy i dopiero po chwili dostrzegł, że stał się wyższy. Uśmiechnął się i pognał z powrotem na Złą Ziemię bardzo szczęśliwy. Położył się na ziemi i obok stada i zasnął smacznie. Kiedy się obudził zobaczył pisk swojej starszej siostry Vitani, która od razu potwierdziła, że gdyby nie był jej bratem na pewno by się w nim zakochała. Jednak nasz bohater nie cieszył się zbyt długo, swoją grzywą, bo właśnie kiedy miał wstawać podeszła do niego matka nie dostrzegając w nim żadnej różnicy. - Wstawaj, Kovu jest już późno! - krzyknęła. - Matko.. nie zauważyłaś u mnie naprawdę, żadnej różnicy? - zdziwił się. Podeszła bliżej syna opierając na nim łapę. - Ach no tak.. grzywa ci urosła.. Wszystko pięknie, ale.. CZEMU JESZCZE NIE WSTAŁEŚ?!! - wrzasnęła, a on już od razu  się wyprostował. - Wiesz co dzisiaj jest? - powiedziała Zira troszkę rozmarzona. - Hm? - mruknął. - Rocznica śmierci Skazy!! Jak mogłeś o tym zapomnieć? - powiedziała pogardliwie. - Nie wiem.. przepraszam cię.. a co będzie dzisiaj z okazji tej rocznicy? - dopytywał się. - CO?! SKAZA ZMARŁ, A TY CHCESZ TO ŚWIĘTOWAĆ?!!!! - wrzasnęła bardzo głośno, że aż księżniczka Kiara mająca lekcje polowania z matką i z ojcem, usłyszała ten wrzask.
- Przepraszam. - powtórzył się Kovu. Zira miała dość trudny charakter, bo nie wiadomo było kiedy się przy niej z czegoś cieszyć a kiedy nie, bo na przykład wyglądała szczęśliwie mówiąc o śmierci Skazy, ale to wcale nie było dla niej szczęście - klucz do przegranej. Kovu wyszedł z termitiery i przeciągnął się, ziewając. Wskoczył na głaz i poleżał na nim chwilkę dopóki nie zobaczył Nuke, który szedł z lwicami Dotty i Spotty, były już one dorosłe, ale niestety nie chciały się kolegować z nim, bo jak na dorosłego lwa miał małą grzywkę. Kovu podszedł dumny do brata i powiedział: - Cześć Nuka. Jeszcze trochę muszę urosnąć, żebyśmy byli na równi, chociaż tak między nami to.. cię niedługo przerosnę. - zażartował, a lwice się śmiały. - No właśnie zgadzacie się ze mną? - ciągnął dalej. - Taki ktoś jak on nie nadaje się na lwa. Ja myślałem, że to ktoś w moim wieku czy coś, ale tak patrze, podchodzę i bliżej się mu przyglądam, a tu mój brat, poprawka - starszy brat! Nie rozumiem naprawdę jak można tak urosnąć jak ja. Chyba jestem wyjątkiem, chociaż sądząc po twoich koleżankach.. he he he he jesteście zerem razem wzięci. - powiedział wrednie, a lwice Dotty i Spotty przestały się śmiać. Vitani podeszła do swojego brata i postanowiła z nią porozmawiać aby przed taką jedną udawał jej chłopaka, ale się nie zgodził i powiedział, że jej przyjaciółka i tak by w to nie uwierzyła iż Vitani nikt nie chce. Ta się zasmuciła, a mu wciąż było wesoło i ciągle czuł się dumny. Jednak  przerwała to Zira, która przywitała swojego syna po jego przechadzce słowami. - Ty wredny gamoniu! Wszyscy mówią o tym jak się zachowałeś! Na dodatek w swoje i twojej siostry urodziny.. wstydziłbyś się! Natychmiast znikaj mi z oczu, zrozumiano?! - Tak.. - wybąkał i zniknął gdzieś strasznie smutny i zdziwiony.. chodząc tak zastanawiało go jak mógł zapomnieć o urodzinach..

wtorek, 25 września 2012

13. Ucieczka na Lwią Ziemię.






Kovu już długo nie wychodził na granicę Lwiej Ziemi, ale nie dość. Skoro już stawał się nastolatkiem to chciał się pobawić z przyjaciółką póki jest na to czas. Bardzo tęsknił za księżniczką, a ona za nim. Postanowił uciec na Lwią Ziemię, ale przeszkodził mu Nuka. - Dokąd to się pan wybiera? - Donikąd! Czy ty jak zwykle musisz się interesować tym co ja robię?!! - krzyknął. - Nie.. - odparł jego starszy brat, któremu zrobiło się głupio i poszedł. Przebiegał przez kłodę i się potknął. Krokodyle już miały do niego podpływać jednak zobaczyły, że to Kovu, który miał złą opinię u gadów i wolały mu nie stawać na drodze, bo całkiem niedawno jednemu z nich przygniótł pysk. Tak czy siak wiedziały, że kiedyś się zemszczą. Właśnie kiedy dotarł na Lwią Ziemię ujrzał Kiare. Lwica na początku nie ufała Kovu, ale pół godziny później bawili się w najlepsze. W końcu lwiątko spojrzało w oczy księżniczki i powiedział. - Kocham Cię! Jesteś najpiękniejszą lwicą jaką kiedykolwiek widziałem! - Kiara zarumieniła się, ale dała Kovu liza w policzek. Nagle Kovu wepchnął Kiare do błota, a ona jego obydwoje byli cali brudni. Mimo to chlapali się w błocie jak małe lwiątka kilka dobrych godzin. TYMCZASEM Zira się już zaczęła zastanawiać gdzie poszedł jej syn. Przypatrzyła się Nuce. - Hm.. Masz coś z tym wspólnego? - pokiwał głową, że nie. Chociaż tak naprawdę to była jego wina, bo nie upilnował Kovu. NA LWIEJ ZIEMI - Jejku, ale się zabrudziliśmy! - powiedziała wesoło Kiara. - No! - odpowiedział wesoło lew z grzywką i wrzucił przyjaciółkę z powrotem do błota. Obydwoje wybuchnęli zgodnym śmiechem. Nie zauważyli jak się znaleźli nad wodopojem podczas zabawy w berka. Skoczyli do wody i zaczęli w niej pływać. Po chwili wyszli, a Kovu zobaczył z daleka Zire. Przerwał śmiech, a Kiara już się śmiała tak na siłę. Położyła się przy wodzie, a przyjaciel popatrzył na nią zdziwiony. Kiedy wytłumaczył, że Zira tutaj idzie nie było im już tak do śmiechu. Wskoczyli w krzew aż tu nagle pojawił się Simba. Zobaczył Zire i od razu zaczął się z nią kłócić. Kiara odetchnęła z ulgą i wybiegła zza krzaków za nią Kovu. - KIARA!! - krzyknął Simba i pociągnął przyjaciela córki. - Tato, zostaw go! 
- Tak, zostawię! Najpierw go zaniosę na Złą Ziemię! - Kovu miał zaczął płakać kiedy król to powiedział. Przecież Zira by go chyba zabiła na miejscu gdyby się dowiedziała, że przebywał z Kiarą! Simba najpierw rzucił nim o kamień i go ciągnął mocno za ogon. Kiara szła za Simbą. - Tato nie możesz tak traktować mojego przyjaciela, Mufasa tak nie traktował Nali, prawda?! - Bo ona nie była wyrzutkiem. - wymamrotał Simba. Jego córka się nie poddawała i wciąż szła za nim. W końcu się rozpędził i ją zgubił, na Złej Ziemi spotkał Zire powiedział jej, że Kovu uciekł do Kiary, ale ona mu nie uwierzyła, bo myślała, że jej syn jest zły. Dlatego znowu mu się upiekło i od tej pory przysiągł sobie, ze nigdy nie będzie się próbował zaprzyjaźnić z Kiarą. 

piątek, 7 września 2012

12. Ojciec




Rano poszedł się napić wody. Od razu od tyłu skoczyła na niego Zira. Jednak on zrobił unik i spadła do wody. Kovu uśmiechnął się szyderczo. Teraz wiedział, że jest  najlepszy. Jego matka nie wracała z wody. Bał się o nią szczególnie, dlatego bo mogła mieć spotkanie z krokodylem. Tylko odważne lwy piją z tej wody, a był nim Kovu. Nie bał się od kiedy przed nimi uciekł razem z Kiarą - królewską córką. Przyjął godną postawę i z uśmiechem wszedł do wody. Zira była przygnieciona ogonem i zaczynała tonąć. Lewek po prostu podpłynął do krokodyla tak powoli jakby mu nie zależało. Matka coś mamrotała, ale nie było słychać co takiego. Krokodyl go zobaczył i popatrzył przerażony. - Bu! - zrobił Kovu, a gad tylko uderzył go ogonem i uciekł. Zira właśnie wybiegła jak najszybciej z wody, a lwiątko się otrzęsło z wody. Była szczęśliwa, że przeżyła. - To ja cię uratowałem, mamo ten krokodyl nie poszedł sobie tak sam z siebie.. Kto wie.. gdybym był taki jak Nuka.. pewnie bym zginął razem z Tobą! - odpowiedział i dumnie. - Tak! To ja Cię tego nauczyłam! Jestem najlepsza. Ha ha ha! W tym tempie szybko pokonamy Simbę.. - stwierdziła, a Kovu popatrzył na nią miną jak by w ten sposób chciał jej oznajmić, że to nieprawda, że on sam. Jeśli chodzi o wiek naszego bohatera, Kovu miał już 8 miesięcy. Był sprawnym lwem i prawie nastolatkiem. Właśnie miała się odbyć jego ostatnia lekcja polowania. Tym razem miał upolować coś sam. Cały dzień polował bez skutecznie. Położył się w cieniu drzewa patrząc z daleka na Lwią Skałę. Kiedy się obudził była już piękna i ciemna noc. Ptaki ćwierkotały i podmuchiwał zimny wiatr. Nagle zza krzaków wyłaniała się pewna postać. Wyglądała na dziką, bezlitosną bestie. Kovu wysunął pazury i zawarczał. Oddalił się. Jednak lew przysuwał się bliżej jego. Ryknął głośno. Tuż za nim była Vitani krzyknęła - Dość! Kovu nie bój się, to jest nasz tata nazywa się Babu. ( W suahili Baba oznacza ojciec.) Lwiątko całe drgało. - I to jest niby mój syn, chyba mnie w Simbę robicie! - zażartował, ale żadne nie zrozumiało dowcipu. - Niestety.. to mój brat i twój syn urodził się godzinę po mnie. Zwie się Kovu. - odpowiedziała, a brązowe lwiątko wyprostowało się z dumą, a Babu się zrobiło głupio. Ojciec tego rodzeństwa był brązowy - niewiele jaśniejszy od syna miał tego samego koloru grzywkę co jego syn i różowy nos jak Vitani, ale nie kształt, bo ona odziedziczyła kształt po Zirze. Kolor oczu miał trochę zielony i trochę niebieski. Inaczej mówiąc turkusowy. Było wyraźnie widać, że ma czarne obwódki wokół oczu tak jak jego dzieci. Kovu przypomniało się, że miał wrócić w nocy ze zdobyczą i powiedział o tym ojcu. Ten zaś gdzieś pobiegł i kazał na siebie czekać. Wrócił gdzieś tak po dziesięciu minutach trzymając w pysku dużego sokoła. Nie pytał już ojca skąd go wziął po prostu szedł. W stronę Złej Ziemi. Vitani pożegnała się z tatą i pobiegła za bratem, faktycznie było już dość późno. Położyła się na małej skałce obok Dotty i Nuki. Tymczasem Zira była szczęśliwa, że jej syn coś upolował. Chociaż przyjrzała się bardziej w stronę ptaka. - Nie!! Mój sokół.. To znaczy, że... spotkałeś się z tym Babu?! - krzyknęła rozdzierając gardło i budząc stado. - Oj.. Kovu będzie miał kłopoty.. - szepnęła lwica do lwicy. Niektóre lwice znały Zire od dzieciństwa i wiedziały już o co chodzi. - To był mój przyjaciel jedyny przyjaciel kiedy byłam trochę młodsza od Ciebie i Vitani. Później spotkałam Babu. Był moim najlepszym przyjacielem całe dzieciństwo. Później spotkałam Skazę. Kilka miesięcy później urodził nam się Nuka. Schowałam go w norze. Czasem z niej odlatywał aby coś upolować. Pamiętam go od małego jajka.. znalazłam  porzucone gniazdo.. inne jajka były roztrzaskane. Na moich oczach wykluł się. Byłam dla niego jak matka. Później zaszłam w ciążę z Babu. Skaza o tym wiedział. Był zły, ale mu się spodobałeś i wyznaczył cię na króla zamiast Nuki. Następnego dnia został zabity. Powiedziałam Babu aby zaopiekował się nim. Zamieszkali na granicy Lwiej Ziemi i od tamtej pory odwiedziłam go tylko dwa razy! - wytłumaczyła i rozpłakała się.. - Babu mówił, że go zabije, ale.. myślałam, że żartował!! Masz się z nim nie spotykać! NIGDY! - od tej pory Kovu nigdy nie widział ojca na oczy, a Vitani go rzadko odwiedzała.
Wiem, że trochę długa ta notka, ale się napracowałam i mam nadzieje, że przeczytasz. :)
Nagrody od Ani5217:
Bardzo ładne rysunki. :) Możecie ten ostatni obrazek wkleić na swojego bloga. (Jak chcecie.)

piątek, 31 sierpnia 2012

11. Wyprawa na Rajską Ziemię.





Kovu spał sobie spokojnie na głazie. Chował się przed Zirą. Był wykończony codziennymi lekcjami. Zasnął. Po chwili się rozmarzył. Śniła mu się Kiara byli ze sobą tacy szczęśliwi. Nagle we śnie zobaczył Simbę. Pobiegł do niego i go zaatakował. O dziwo wygrał. Po chwili stanął na szczycie Lwiej Skały i ryknął na znak, że to on jest teraz królem i wszyscy mają się go słuchać. Nie kontrolował tego co robił we śnie. Zaczął krzyczeć ,,Nie!!". W końcu Zira to usłyszała i już wiedziała gdzie jej syn jest. - Pobudka! - krzyknęła. Zrzuciła go z głazu. Zaczęła trenować aż w końcu Kovu powiedział. - Ja nie jestem zły!!. - Kovu.. zobaczymy jaki naprawdę jesteś.. jeśli pójdziesz na Rajską Ziemię SAM i znajdziesz ciało Skazy to znaczy, że jesteś zły. Jeśli pójdziesz tam i nie wrócisz to znaczy, że jesteś za słaby na króla. - kiedy powiedziała to zdanie obydwoje spojrzeli na Nuke. - Jeżeli jednak nie znajdziesz ciała swojego ojca to znaczy, że jesteś dobry. - dodała i poszła. Kovu czym prędzej powędrował na Rajską Ziemię. Minęły dwa dni. Był już zmęczony i bał się, że nie wróci. Zobaczył nagle jakiegoś lwa przy morzu. Wyglądało na to, że się wyleguje na słońcu. Podszedł aby ten zaprowadził go na Lwią Ziemię lub na Złą. Jednak ten lew był martwy. Mało tego wyglądał jak z opisu Ziry! Czarna grzywa, brązowo-czerwone futro i blizna na oku. Kovu się przeraził. Jednakże wtulił się do Skazy.. - Tatusiu.. - powiedział smutny. Wieczorem odnalazła go Zira. Leżał przy brzegu obok przybranego taty. Zira była zachwycona. - Mój synu! Odnalazłeś Skazę.. Wiedziałam, że hieny przeniosły jego ciało na Rajską Ziemię! Myślałam, że coś go już dawno zjadło! - krzyknęła podekscytowana. Liznęła Skazę w policzek i wzięła Kovu w pysk. To, że znalazł swojego tatę było dla niego potwierdzeniem, że jednak jest zły i jego przeznaczeniem jest zabicie Simby.

sobota, 11 sierpnia 2012

10. Groźba Vitani





Wstał dość wcześnie. Wyszedł po cichu z domu. Biegł w stronę Lwiej Ziemi. Vitani to zauważyła. Zatrzymała brata. Nie spodobało mu się to. Jednak nie chciała go wypuszczać. On się męczył. Czuł się jak w klatce. Uśmiechnęła się szeroko. Nie odwzajemnił uśmiechu. Szturchnęła go aby się uśmiechnął. Jego uśmiech wyglądał na wymuszony. Spędzała z nim tak cały dzień. Kiedy uciekał na Lwią Ziemię wskakiwała na niego. Kilka tygodni później. Uciekł w wymarzone miejsce. Było tam pełno roślinności, jedzenia. Tak pięknie. Z daleka zobaczył Simbę. Był wyraźnie zły, że wyrzutek wkroczył na jego ziemie. Kovu zaczął uciekać przed Simbą. Kiedy tak uciekał przed nim pojawiła się jego siostra. Wpadł na nią. Przed nią też uciekał. Ale Simba był szybki, a nie chciał zadzierać z królem. Więc pobiegł z powrotem na Złą Ziemię. Poczuł, że ktoś za nim biegnie od tyłu. Czy to był król? Cień zbliżył się ku niemu. Już się domyślał kto to. Zatrzymał się obojętnie. - Mam cię! - krzyknęła Vitani. Kovu się przeraził. Złapała go za ucho i zaczęła ciągnąć. - Przestań.. nie ciągnij tak mocno! - wrzasnął i odepchnął od siebie siostrę. - Jak jeszcze raz uciekniesz będziesz miał takie ucho jak nasza mama. - zagroziła i sobie w końcu poszła. Ta wiadomość go sfrustrowała. Przecież Zira nie miała kawałka ucha! Gdyby tak Vitani mu je odgryzła.. Wolał o tym nie myśleć. Od tej pory nie wychodził na Lwią Ziemie. Nie tylko ze względu na groźbę siostry. Zrozumiał, że źle robi. Jego miejsce jest u wyrzutków.

piątek, 10 sierpnia 2012

9. Powrót Skazy.








Kovu popatrzył wyraźnie zdenerwowany. Rozejrzał się. Pobiegł. Szukał Dżudżu. Kiedy wrócił spotkała go niemiła niespodzianka. Jej imię było napisane krwią i odciski jej dwóch łap. Przeraził się. Kto mógł to zrobić? To nie było jedyną przykrą niespodzianką. Spotkał Hero. Jego imię było bohaterskie chociaż wcale nim nie był. Tchórzył kiedy miał coś zrobić. Lwiątko miało rany na ciele, odgryzione ucho. - Co się dzieje? zapytał z przejęciem, ale z obojętnością w głosie Kovu. - Powrócił! Kto taki? - Tyran przez którego musieliśmy znosić wszystko. On mi to zrobił. Twój ojciec. Skaz. - odpowiedziało lwiątko drżące nie wymawiając całkowicie imienia. Okazało się nawet, że Dżudżu też to zrobił. Chciał się pozbyć przyjaciół Kovu. Pobiegł na Złą Ziemię, ale tam Skazy nie było. Miał najgorsze myśli. Jeśli poszedł na Lwią Ziemię?
Nie przeszkadzało mu to, że zabije Simbę. Kiare trochę tak. Pobiegł wszystkich ostrzec. Nie posłuchali go.
Kiara podbiegła do przyjaciela. On nie chciał z nią rozmawiać. Spojrzała na niego uśmiechnięta. Odsunął się. Nie odwzajemnił uśmiechu. Zasmuciło to ją. Pobiegła. Kovu się wrócił aby przeprosić przyjaciółkę. Powiedział, że jego ojciec powrócił. Kiara się tym nie przejęła. Wkurzył się na nią. Uciekł na Złą Ziemię. Tam była Zira. Widziała Skazę. Nie mówiła nic dzieciom. Zaprowadziła je wieczorem na łąkę. Tam się pojawił Skaza. Był przezroczysty niczym duch. Chciał zabić Simbe. Cała piątka poszła na Lwią Ziemię. Simba tylko na to czekał. Wyciągnął pazury, ale jego stryj był duchem. Przeraził się. Kiara się schowała za łapami Nali. Tylko, że Skaza nie miał ochoty staczać wojny. Uśmiechnął się do Kovu. Przeprosił go za przyjaciół. Wytłumaczył mu, gdyż zrobił to po to by pokazać jak prawdziwy tyran nie powinien mieć znajomych. Po chwili zniknął. Tak jakby go nigdy nie było.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Luna, daruj sobie i nie komentuj ;)

8. Jego pierwsza miłość.





Kovu brakowało przyjaciół. Nudził się szarpiąc korzenie razem ze starszą siostrą. Musiał później je jeść. Nie podobało mu się to, ale jego stado głodowało. Chciał się podzielić z innymi. Zira mu nie pozwoliła. Tylko szanowany lew mógł jeść. Inne lwy ze stada były zdane na siebie. Robiło mu się smutno z tego powodu. Ukrywał to. Przecież miał być zły. Gdyby jego matka się dowiedziała.. Chociaż nienawiść w nim się rozwijała coraz bardziej. Kiedy tak polował spotkał piękną lwicę. Bez wahania i pewny siebie spytał ją o imię i rozmowa się rozwinęła aż do wieczora. Vitani ich podglądała. Kiedy skończyli rozmawiać obmyśliła pewien podstęp. Żeby go zrealizować musieliby się jeszcze spotkać. Wiedziała, że jej brat się zakochał w tej  lwicy. Następnego dnia. Wymknął się wcześnie rano. Vitani udawała, że śpi, a tak naprawdę szła za nim. Susem skoczyła w wysoką trawę podglądając ich. Po chwili ta lwica liznęła go w policzek. Tego już zazdrosna Vit miała dosyć. Dzień później. Odważyła się zrealizować plan, bo Kovu znowu wyszedł. Czekał na swoją ukochaną, ale z jakiegoś powodu nie przychodziła. Vitani zobaczyła ją z daleka. Czas na plan. Podbiegła do niego i powiedziała dosyć głośno. - O tu jesteś mój chłopaku! Nie zdajesz sobie sprawy jak się o Ciebie martwiłam. Ostatnio jakoś tak często znikasz. Czyżbyś się mnie wstydził? - Vitani co ty odwalasz? - powiedział widząc swoją przyjaciółkę zbliżającą się do niego. Chciała z nim porozmawiać. Jednak jego siostra nie mogła pozwolić na coś takiego, bo wiedziała, że jej plan może pójść na marne. Podgryzła ucho Kovu. Wydawało mu się to dosyć fajne i przyjemne. Zaśmiał się. - Vitani, przestań! - mówił rozbawiony. - To łaskocze! - dodał. Ale jego ukochana - Dżudżu. Już poszła rozpłakana. Nie uwierzyła nawet Kovu jak mówił, że to jego siostra. Uznała, że siostry się tak nie traktuje i to był na pewno ktoś więcej. Nie miał za złe siostrze. Uznał, że to ona jest jego przyjaciółką. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
1. Kiedy spotkał swoją pierwszą miłość? 
2. Kto ich podglądał? 
3. Jak się nazywała jego pierwsza miłość? 
4. Dlaczego Vitani zniszczyła jego znajomość? 
Zobaczymy jak czytacie moje notki. Bo na ostatnie zapytałam się jaki jest mój obrazek w skali od 0-10. 
Wy na to Super:) Fajna notka.:) Czy coś takiego.. Więc nie jestem pewna czy je czytacie, dlatego zadałam te pytania. 

czwartek, 9 sierpnia 2012

7. Pierwsze lekcje.







Kiedy tak spał wygodnie w kołysce obudziła go Zira. Był wczesny poranek. Każdy ze stada jeszcze spał. Nawet słońce do końca się nie pojawiło. Mimo tego wzięła syna w pysk i pognała z nim w jakiejś miejsce. 
Zaspany jeszcze Kovu nie wiedział dokładnie gdzie jest i co się dzieje. Dopóki Zira nie wrzuciła go do wody. Przebudził się całkowicie i podskoczył. - Widzisz tą mysz? Ta.. widzę i co. Wyobraź sobie, że to Simba! Ale ja nie chce! - powiedział stanowczo. To w takim razie nie będziesz miał co dzisiaj jeść! - krzyknęła, a Kovu od razu rzucił się na myszkę. Później naopowiadała mu o tym, że Skaza to jego ojciec i został zabity przez Simbę. Uwierzył. Każde słowo z ust Ziry wydawało się coraz prawdziwsze. Nazajutrz po kilku godzinach lekcji poszli na granicę Lwiej Ziemi. Stamtąd było widać Lwią Skałę. Z daleka była ona bardzo mała. Wtulił się w łapę swojej mamy i spojrzał na Lwią Krainę. Do czasu aż nie pojawiła się mgła. 
Musieliby by podejść bliżej aby coś zobaczyć, ale to było zbyt ryzykowne. Z mgły wyjawiła się postać pewnego lwa. Był to niebieskooki lew w kolorze toffi. Na grzywie siedziały bardzo ładne, niebieskie ptaki. Lew nie wyglądał na zadowolonego. Wręcz przeciwnie. Był bardzo zdenerwowany. Jakby kogoś zabił. Łapy mu się trzęsły, ale mimo tego szedł w stronę Ziry. Wytłumaczył, że poszukuje Vitani. Zirze się to nie spodobało w końcu to była jej córka i nikt nie miał prawa jej dotykać. Zignorowała młodszego kolegę i wzięła w pysk synka. Rano. Kovu się obudził i rozejrzał się po termitierze nie było tam jego siostry. Przerażony zaczął ją szukać. Zawsze cały ranek szarpała korzenie drzewa pyskiem ćwicząc sobie przy tym szczękę. Tymczasem jej tam nie było. Z daleka ujrzał tego samego lwa co wczoraj i swoją siostrę. Czego on od niej chce? - pomyślał i pobiegł najszybciej jak umiał w ich kierunku. Kiedy biegł potknął się. Wstał, ale lwa już nie było. Vitani powiedziała, że ją zaczepił aby zaprosić na Lwią Ziemię. Oczywiście, nie zgodziła się.
Cały strach Kovu przeminął. Zira przyszła i znowu go wzięła w pysk. Tym razem uczyła go polować. Były z tym pewne problemy, bo na Złej Ziemi były najwyżej myszy. W nocy poszła z nim nad wąwóz na Lwiej Ziemi. Było tam bardzo dużo gnu. Kazała się rzucić na małą, słabą antylopę. Dodała również, że ma sobie wyobrażać, że  toczy walkę z Simbą o królestwo. Tak było codziennie przez miesiąc. Po tym czasie rzadziej uczyła syna.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Proszę o komy! To mój rysunek Ziry. Narysowałam ją dla moich czytelników! ;) Oceniajcie w skali od 0 do 10.


środa, 8 sierpnia 2012

6. Pierwsze spotkanie z Kiarą.





Zira powiedziała Nuce aby pilnowała Kovu. Ostatnim razem się nie spisał. Więc miała nadzieje, że tym razem go nie zgubi. Myliła się. Brązowe lwiątko samo biegało po Złej Ziemi. W pewnym momencie zachodziło już słońce. Pomyślał, że napije się trochę z Brudnej Wody Od Krokodyli i pójdzie. W pewnym momencie kusiło go aby pójść na Lwią Ziemię. Usiadł i sprawdził czy nikt go nie widzi by móc spokojnie iść. 
Wpadła na niego lwica. Już widział wcześniej jej prezentację. Wiedział, że to córka króla i przyszła królowa. 
Po co tutaj przyszłaś, co? - zapytał zdenerwowany. Lwiczka skakała na różne boki. Kovu się to nie spodobało. Jednak księżniczka mu się odrobinę podobała. Zaczął się popisywać, że nie musi nikogo słuchać i robi co chce. Usiadł na krokodylu aby pokazać jaki jest dzielny. Krokodyle po chwili ich zaatakowały. Dziesięć minut później. Uratowali się od nich. Także się trochę polubili. Jestem Kovu!- A ja Kiara! - powiedziała i przysunęła się ,,fuj!" pomyślał. Nie chciał się z nią bawić. Uważał, że to już jest dziecinne. Po chwili wybiegł Simba i zaryczał głośno. Wiedział, że Zira chowa się w wysokiej trawie. Faktycznie. Wyszła z niej i także ryknęła. Ucieszyła się widząc samego Simbę. ,,Simba". Powiedziała uradowana. W mgnieniu oka pojawiło się za nim stado. Zire już nie ucieszył widok Nali, Timona, Pumby i reszty. Chciała w spokoju zabić Kiare. A tymczasem stado jej przeszkodziło. Kovu pamiętał króla za życia Kopy. Miał okazję go poznać. Ale Simba nie. Znał go tylko z opowiadań swojego syna. - Poznaliście już mojego, syna Kovu? Skaza życzył sobie aby to właśnie on odziedziczył jego ziemię i tytuł króla. Simba zawarczał. - Wynoście się ty i on. Odpowiedział podnosząc Kiare. Zira podniosła Kovu. Po drodze śmieszyło ją to, że jej wróg sam się ośmiesza nosząc swoje dzieci jak to robią lwicę. Mimo śmiechu, który gościł bardzo rzadko na jej twarzy była zła na syna. Nuce też się nieźle oberwało. Po chwili pomyślała, że Kovu rozmawiał z Kiarą aby zbliżyć się do Simby. Ułożyła go w jego kołysce i zaczęła śpiewać kołysankę. 

wtorek, 7 sierpnia 2012

5. Pierwsze zabójstwo.





Lwiątko wstało dość późno. Ziewnął i pobiegł do Vitani. Czuł się samotny. Ale Vit nie chciała z nim rozmawiać. Miała przyjaciela. Miał dwie blizny na oku i podrapaną łapę. Mimo to podobał się wielu lwicom.
Kovu był zazdrosny. Uważał, że nie powinna z nim się bawić. Obmyślił pewien podstępny plan.
Kiedy  został z nim sam na sam. Rzucił się na niego. Wiedział, że wygra. Miał to w genach matki. Chciał mieć Vitani tylko dla siebie. W końcu go zabił. Kiedy jego siostra wróciła był załamana, ale jednocześnie w szoku. Kovu oblizał łapę jak to zrobiła Zira po zabiciu Kopy. Poszedł napić się brudnej wody od krokodyli.
Nie zwracał uwagi na to, że teraz będzie miał kłopoty. Chciał się po prostu pozbyć przeciwnika. To było jego pierwsze zabójstwo. Miał nadzieje, że ostatnie. Rozpłakana Vitani powiedziała Zabiłeś mojego najlepszego przyjaciela! Przepraszam. - odpowiedział Kovu z wyrzutem. Domyślał się, że Kopę i ją też coś kiedyś łączyło.Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam! Teraz mi wybaczysz? Nie! Jesteś żałosny. - odpowiedziała i poszła. Następnego dnia też ją przepraszał, ale to było na nic. Nie chciała mu wybaczyć takiej rzeczy. Kilka dni później. Kiedy znowu ją przepraszał rzuciła się na niego. Wytłumaczyła swojemu bratu, że nie zamierza go zabijać. Mimo to znienawidziła go za zabójstwo przyjaciela. Kovu zrozumiał, że postąpił źle. W końcu jego ,,przepraszam" było jak najbardziej szczere. Żeby Vitani mu uwierzyła liznął ją w policzek. Wybaczyła mu, ale dalej mu nie chciała ufać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że takie krótkie, ale następna notka będzie długa!

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

4.Śmierć jedynego przyjaciela






Kovu zszedł z kawałka drewna, na którym spał. Wyszedł z termitiery przeciągając się. Nuka powtórzył czynności brata i poszedł za nim. Zira kazała go pilnować. Brązowe lwiątko dokładnie przyjrzało się bratu. Urosła mu grzywka koloru czarnego. Była potargana i jego wąsy także. Zapytał się go czemu jest taka stargana. To pytanie zdenerwowało Nuke więc poszedł. Kovu to ucieszyło. Poszedł sam nad wodę. Woda była brudna i pływały tam krokodyle. Mimo wszystko miał sucho na języku. Postanowił uciec na Lwią Ziemię tak na chwilkę. Zobaczył jak jakaś małpa unosi lwiątko. Machało ono wesoło łapkami. Kovu ziewnął z nudów. Mimo to oglądał prezentację. Po prezentacji pewien słoń zatrąbił tłumacząc przy tym innym zwierzętom, że syn Skazy tutaj siedzi. Zwierzęta zaczęły biec w jego kierunku, bo chciały go wygonić. Faktycznie udało im się to. Kovu biegł tak szybko, że aż się potknął i sturlał z górki wpadając prosto do wody. Cały się otrzepał. Szedł tyłem by sprawdzić czy zwierzęta go jeszcze gonią. Nagle wpadł na Vitani. Ta kazała mu uważać jak chodzi. Przeprosił ją. Jego siostra nic nie podejrzewała, że był na Lwiej Ziemi. Nawet ją to zbyt nie interesowało. Był zdyszany. Wskoczył sprawnie na głaz i położył się na nim. Nie miał nawet ochoty na propozycję zabawy od swojej siostry. Leżał tak wyczerpany. Kiedy się obudził był już wieczór. Pobiegł szybko do termitiery gdzie czekała na niego Zira. Gdzieś ty był? Ja.. n-nigdzie. - powiedział jąkając się. Spałem sobie na głazie. Ach tak! Słyszycie lwice? Spał sobie na głazie, ha ha. To teraz śpisz TUTAJ zrozumiano? I Kovu wspiął się na kawałek drewna przypominający kołyskę. Następnego dnia powtórzył rutynowe czynności. Znowu poszedł na Lwią Ziemię. Spotkał Kopę, któremu się to nie spodobało. Lwiątka zaczęły walczyć. Obserwowała to Zira. Bała się, że to przez niego jej syn ucieka. Postanowiła uderzyć go mocno łapą. Kovu kazał jej przestać, ale swojego syna także walnęła. Kopa zaczął uciekać, a Zira wymierzyła jeszcze kilka ciosów i w końcu zabiła go. Zazu widział to z wysoka i zawołał Simbę, Nale i stado. Dosłownie po jednej minucie wszyscy się tam pojawili włącznie z Timonem i Pumbą.
Kovu zdążył uciec, ale Zira specjalnie została przy martwym księciu. Simba nie wytrzymał tego dłużej i rzucił się na Zire. No tak.. Simba zabij mnie. Nie widzę przeszkód. Ale powinieneś wiedzieć, że osierocisz wtedy trójkę dzieci. - powiedziała obojętnie oblizując sobie łapę. Nie wytrzymał tego dłużej. Kazał Nali zabrać stąd maluteńką Kiare. Kiedy stado poszło uderzył Zire w ucho tak mocno, że aż jej odpadł kawałek. W końcu wziął na grzbiet martwego Kopę i poszedł. Po powrocie na Złą Ziemię Zira wytłumaczyła swojemu synowi, że to było dla jego dobra. Uwierzył jej. Ale i tak na zawsze stracił jedynego przyjaciela.

niedziela, 5 sierpnia 2012

3.Poznanie Kopy.





Nie minęło wiele czasu, a Kovu dorósł. Pewnego dnia postanowił uciec na Lwią Ziemię. Natknął się na lwiątko. Brązowa grzywka, jasna sierść i brązowe oczy. Lwiątko miało miesiąc. Nie różnił ich wzrost, bo tak samo jak Kovu był on jeszcze dzieckiem. Jasne lwiątko przestraszyło się. Czy to wyrzutek o którym mówił tata? - zapytał. Nic mu nie odpowiadał. Odsunął się aż w końcu wpadł do wody. Jego młodszego kolegę to bawiło. Zdenerwowany Kovu zawarczał. Tajemniczy lew przedstawił się. Czy to książę o którym mówiła mama? - zażartował. Kopa rzucił się na kolegę. Kovu z łatwością odepchnął go łapami. Zauważyli jakiegoś żółwika więc od razu do niego podbiegli. Żółw się przestraszył więc się schował. Lwiątka przetoczyły go aż wpadł do wody. Drugi w tym czasie zdążył znaleźć kryjówkę. Kopa powiedział Kovu, że jest fajny jak na wyrzutka. Bawili się do wieczora. Kovu namówił księcia podstępem aby poszedł z nim na Złą Ziemię. Nie podejrzewając niczego poszedł tam. Wówczas zobaczył Zire, która zawarczała na księcia. Za to brązowy lewek uśmiechnął się szyderczo w stronę Kopy. Kopa uciekł. Następnego dnia lwiątko znowu pobiegło na Lwią Ziemię. Wpadło na Kopę. Przeprosił go, ale on wciąż mu nie ufał. Popatrzył przestraszony na starszego kolegę. W końcu zawołał Simbę, który błyskawicznie przybiegł. Kovu nie chciał zadzierać z królem więc od razu po wołaniu Kopy uciekł. Nuka wygadał gdzie był jego brat. Zira się wściekła. Nie pozwoliła mu już nigdy wychodzić do lwioziemców. Posłuchał jej, ale mimo to wciąż myślał o swoim przyjacielu.

sobota, 4 sierpnia 2012

2.Pierwsze kroki




Kovu głośno ziewnął. Zira uśmiechnęła się do swojego synka. Vitani popatrzyła zazdrosna. Nuka miał tego dnia iść z rodzeństwem na spacer. Bardzo nie chciał. Ale musiał. Maluchy potykały się o wiele rzeczy. Wyglądało to zabawnie. W końcu w oddali zobaczyły Lwią Skałę. Rodzeństwo chciało tam iść, ale ich starszy brat nie pozwolił. Wziął je na grzbiet i zaniósł do matki. No. Świetnie się spisałeś. - powiedziała. Bardzo to zadowoliło Nuke. Od śmierci Skazy minęły dwa tygodnie. Wtedy Zira postanowiła wysłać starszego syna na Lwią Ziemię. Wiedziała, że to bardzo niebezpieczne. Wieczorem zaczęła się martwić. Jej syn jeszcze nie wrócił. Zostawiła Kovu i Vitani samych. Aż w końcu lwiątka zasnęły. Kiedy wróciła Nuka rozmawiał z Nalą. Zira się zdenerwowała. Podbiegła do Nali, ale zatrzymał ją Simba. Nie pozwolił jej wchodzić na jego ziemię. Tutaj stado mogło ją zabić. Zira zaczęła opowiadać o tym, że ma kilku tygodniowego syna. Przyszłego króla tej ziemi. Simba zawarczał. Nala zaczęła się śmiać. Dlaczego? W oddali zobaczyła dwa małe lwiątka goniące za motylkiem. Zire to jeszcze bardziej zdenerwowało. Nie mogła nic im zrobić. Vitani zachichotała i podbiegła do Nali. Za nią szedł Kovu. Lwiątka jeszcze nie potrafiły zbytnio chodzić. Może i chodziły, ale wyglądało to zabawnie. Lwiątko zaczęło przyglądać się brzuchu Nali.
Co ona zjadła? - pomyślał. Za to Vitani spojrzała w jej oczka i pomyślała. Ona ma takie oczka jak ja!
Zira patrzyła z zażenowaniem na tą sytuację. Idziemy! - krzyknęła. Wzięła Vitani w pysk, a Kovu był na grzbiecie Nuki. Kiedy doszli na Złą Ziemię. Oburzona Zira wyzywała na Nuke. Mówiła mu, że miał iść tam po szpiegować, a nie zaprzyjaźniać się z wrogami. Tymczasem położyła Kovu na głazie. Vitani z trudem wdrapała się na głaz i przytuliła do braciszka. Jednak on już spał więc podgryzła mu ucho. Popatrzył ze zdziwieniem. Po chwili się uśmiechnął do siostry i obydwoje zasnęli.

1.Narodziny Kovu i śmierć Skazy.




Zira tego dnia była bardzo szczęśliwa. Nawet podekscytowana na myśl o ciąży. Spojrzała na Skazę i uśmiechnęła się do niego. Skaza nie odwzajemnił uśmiechu. Zastanawiało go to czemu to z nim nie ma lwiątka. Wieczorem poczuła się źle. Zaczęła krzyczeć, że to już. Mały Nuka miał szybko pobiec po Rafikiego. Spóźnił się. Kiedy już przyszedł Zira trzymała w łapach dwa małe szkraby. Bez wahania i zastanowienia lwiątka dostały imiona. Tą jasną nazwiemy Vitani, a tego ciemnego Kovu! - powiedziała Zira. 
Które się pierwsze urodziło? Zira odpowiedziała mu, że Vitani. Co? Ja nie chce baby na króla! To znaczy królową.. Niech będzie nim ten brązowy, podobny do mnie! Dobrze Skazo.. jak sobie chcesz. - odpowiedziała. Dzień później poszła na polowanie, ale ze względu na troskę o dzieci wzięła całą trójkę. Kiedy wróciła jej mąż był martwy. Wtulił się do niego Nuka. Tato, nie jest ci zimno tak leżeć w deszczu? - zapytał. Ale Skaza nic nie odpowiadał, bo przecież już nie żył. Żadne z lwiątek tego nie potrafiło zrozumieć. 
Szczególnie świeżo narodzeni Kovu i Vitani. Zira obwiniła Simbę za śmierć swojego męża. Sprzeciwiała się mu i jego władzy. Postanowił, że ją wygna. Zaraz, zaraz! Jak Ziry nie będzie w stadzie to mnie też nie! - rzekła ciemno brązowa lwica. Dla nas też tu nie ma miejsca! - powiedziały dwie inne. Obiecywały mu, że wrócą do stada jak przyzna się do śmierci Skazy. Simba nie chciał się do niczego przyznawać, bo to nie była jego wina. Głównie hien. Lwice nie miały wyboru i sobie poszły na Cmentarz Słoni. Razem z Vitani i Kovu.
Zira miała nadzieje, że jej mały synek zrzuci Simbę z tronu. W stadzie Ziry łącznie było pięć lwic i dwa lwy, a w stadzie Simby cztery lwice i jeden lew. Do czasu..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, że taka krótka, ale dopiero zaczęłam. :)