czwartek, 9 sierpnia 2012

7. Pierwsze lekcje.







Kiedy tak spał wygodnie w kołysce obudziła go Zira. Był wczesny poranek. Każdy ze stada jeszcze spał. Nawet słońce do końca się nie pojawiło. Mimo tego wzięła syna w pysk i pognała z nim w jakiejś miejsce. 
Zaspany jeszcze Kovu nie wiedział dokładnie gdzie jest i co się dzieje. Dopóki Zira nie wrzuciła go do wody. Przebudził się całkowicie i podskoczył. - Widzisz tą mysz? Ta.. widzę i co. Wyobraź sobie, że to Simba! Ale ja nie chce! - powiedział stanowczo. To w takim razie nie będziesz miał co dzisiaj jeść! - krzyknęła, a Kovu od razu rzucił się na myszkę. Później naopowiadała mu o tym, że Skaza to jego ojciec i został zabity przez Simbę. Uwierzył. Każde słowo z ust Ziry wydawało się coraz prawdziwsze. Nazajutrz po kilku godzinach lekcji poszli na granicę Lwiej Ziemi. Stamtąd było widać Lwią Skałę. Z daleka była ona bardzo mała. Wtulił się w łapę swojej mamy i spojrzał na Lwią Krainę. Do czasu aż nie pojawiła się mgła. 
Musieliby by podejść bliżej aby coś zobaczyć, ale to było zbyt ryzykowne. Z mgły wyjawiła się postać pewnego lwa. Był to niebieskooki lew w kolorze toffi. Na grzywie siedziały bardzo ładne, niebieskie ptaki. Lew nie wyglądał na zadowolonego. Wręcz przeciwnie. Był bardzo zdenerwowany. Jakby kogoś zabił. Łapy mu się trzęsły, ale mimo tego szedł w stronę Ziry. Wytłumaczył, że poszukuje Vitani. Zirze się to nie spodobało w końcu to była jej córka i nikt nie miał prawa jej dotykać. Zignorowała młodszego kolegę i wzięła w pysk synka. Rano. Kovu się obudził i rozejrzał się po termitierze nie było tam jego siostry. Przerażony zaczął ją szukać. Zawsze cały ranek szarpała korzenie drzewa pyskiem ćwicząc sobie przy tym szczękę. Tymczasem jej tam nie było. Z daleka ujrzał tego samego lwa co wczoraj i swoją siostrę. Czego on od niej chce? - pomyślał i pobiegł najszybciej jak umiał w ich kierunku. Kiedy biegł potknął się. Wstał, ale lwa już nie było. Vitani powiedziała, że ją zaczepił aby zaprosić na Lwią Ziemię. Oczywiście, nie zgodziła się.
Cały strach Kovu przeminął. Zira przyszła i znowu go wzięła w pysk. Tym razem uczyła go polować. Były z tym pewne problemy, bo na Złej Ziemi były najwyżej myszy. W nocy poszła z nim nad wąwóz na Lwiej Ziemi. Było tam bardzo dużo gnu. Kazała się rzucić na małą, słabą antylopę. Dodała również, że ma sobie wyobrażać, że  toczy walkę z Simbą o królestwo. Tak było codziennie przez miesiąc. Po tym czasie rzadziej uczyła syna.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Proszę o komy! To mój rysunek Ziry. Narysowałam ją dla moich czytelników! ;) Oceniajcie w skali od 0 do 10.


12 komentarzy: