Nie przeszkadzało mu to, że zabije Simbę. Kiare trochę tak. Pobiegł wszystkich ostrzec. Nie posłuchali go.
Kiara podbiegła do przyjaciela. On nie chciał z nią rozmawiać. Spojrzała na niego uśmiechnięta. Odsunął się. Nie odwzajemnił uśmiechu. Zasmuciło to ją. Pobiegła. Kovu się wrócił aby przeprosić przyjaciółkę. Powiedział, że jego ojciec powrócił. Kiara się tym nie przejęła. Wkurzył się na nią. Uciekł na Złą Ziemię. Tam była Zira. Widziała Skazę. Nie mówiła nic dzieciom. Zaprowadziła je wieczorem na łąkę. Tam się pojawił Skaza. Był przezroczysty niczym duch. Chciał zabić Simbe. Cała piątka poszła na Lwią Ziemię. Simba tylko na to czekał. Wyciągnął pazury, ale jego stryj był duchem. Przeraził się. Kiara się schowała za łapami Nali. Tylko, że Skaza nie miał ochoty staczać wojny. Uśmiechnął się do Kovu. Przeprosił go za przyjaciół. Wytłumaczył mu, gdyż zrobił to po to by pokazać jak prawdziwy tyran nie powinien mieć znajomych. Po chwili zniknął. Tak jakby go nigdy nie było.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Luna, daruj sobie i nie komentuj ;)



Wow, super notka O.o Na początku myślałam, że Skaza powróci normalnie ;D :P
OdpowiedzUsuńJa też
Usuń